Follow Us

Koteły z UKRAINY- 883 080 791

Koteły z UKRAINY- 883 080 791
28.02.2022 r.- Wróciłam 😉 No nie sądziłam ,że zajmie mi to aż tyle czasu i takie będa emocje bo przygotowałabym się inaczej. Nie pisałam, nie robiłam lajfów bo nie taka była intencja wyjazdu tam. Pojechałam pomóc kotom nie lansowac swój pobyt na granicy.
Chciałam przypomniec, ze koty z Ukrainy przyjmowałam juz do Kotełków w 2018 roku. Zawsze adoptowałam z Ukrainy koty „specjalnej troski”. Jednak sytuacja teraz jest zupełnie inna 🙁
Niestety nie ma mozliwości zaplanowac czegokolwiek bo nie wiadomo jak długo potrwa przejście przez granice. W tym przypadku trwało ok., 50 godzin. Bardzo sie denerwowałam jak koty to przetrwają. Przyjechały bardzo wymęczone tez dlatego, ze miały małe transporterki:(
Wczoraj odebrałam trzy koty, a dwa niestety wczoraj jeszcze nie dojechały. dziś juz sa i czekaja na mnie w domu do, ktorego pojechała Julia, więc jutro postara, się je odebrac już na spokojnie.
Moje długie oczekiwanie na koty skończyło się tym, że w momencie gdy juz dostałam informacje, ze celnicy sprawdzaja samochód, więc do spotkania dzieli mnie już naprawde niedługi czas okazało się, ze………..Nadia pojechała na inną granice niż byłysmy umówione !! Nie mogłam uwierzyc, ze to sie dzieje naprawdę. Nie mogłam sie z nia dogadac bo mówi tylko po Ukraińsku. Rozmowy prowadziłam przez jej chłopaka, który jest w Holandii, ale mówi po Polsku. Było dla mnie dziwne, ze nie mozemy się odnaleźć w dośc niewielkim obszarze. Po prawie godzinnej nerwowej sytuacji i moim dwukrotnym zapytaniu czy ona na pewno jest na tej granicy okazało się, ze NIE !! Była o 160 km dalej na zupełnie innym przejściu granicznym……. godzina 23, zamiast jechac nareszcie do domu musiałam szybko jechac w inne miejsce Byłam zmęczona, głodna, brudna i strasznie martwiłam się o koty, a okazało sie, ze sa ode mnie oddalone o 160 km. Nie było wyjścia powiedziałam, ze ma siedziec i czekac na mnie, a ja jadę. W międzyczasie zastrajkował GPS, pobłądziłam w ciemnym lesie i w ogóle dawno nie jeździłam w takich ponurych ciemnościach jakie sa tam. Na szczęście dojechałam, zabrałam wynmęczone, koty, powkąłdałam do wiekszych transporterów i pojechałam w powrotną droge. Na szczęście w podróży towarzyszyła mi koleżanka Ewa, która tuż przed wyjazdem zadzwoniła, że jedzie ze mną. To wsparcie było mi bardzo potrzebne ❤
Przejechałam w sumie 939,9 km……
Jesli chodzi o samą sytuacje na granicy, na której ja byłam , jest spokojnie. Ludzie są zagubieni, ale wierza, ze wróca jeszcze do swoich domów. Nie biegaja też żadne porzucone zwierzeta. Nie wiem skąd te informacje, ale być może na innych granicach zdarzają się takie przypadki. Tam nie było takich sytuacji. Jest dośc duzo ludzi ze swoimi psami, kotami innymi zwierzetami. Wszystkie byly zabezpieczone, nawet gdy zaproponowałam dla jednego kota puszkę karmy pani odpowiedziała, ze nie potrzebuje bo ma. Nie warto tez przekazywac karmę na granicę Polski ponieważ nie maja z nia co zrobić. To słowa pani, która zajmowała sie ludźmi w GOK-u, wręcz chciała mi dac tę karme bo nie wiedziałą co ma z nia zrobic. Karma potrzebna jest ale na Ukrainie, bo tam jest trudność z zakupem i zwierzęta, które zostały nie mają co jeść. Lub dla ludzi, którzy juz dotrą ze swoimi pupilami do miejsc w Polsce gdzie będą mieszkac.
Ludzi przybywa bardzo duzo. Ci którzy przyjeżdżaja samochodami zazwyczaj nie zatrzymuja się lub robia to na chwilę. Przechodzacych pieszo jest ogromnie duzo. Przeważaja dzieci i kobiety, Dzieciaczki od maluszków po nastolatki. Bardzo poruszający jest ich widok opatulonych w koce, przytulane przez mamy, czekające na transport w nieznane:( troszke sie rozjasniaja gdy moga wziąć sobie jakiegos „misia” pluszowego, ktore sa dla nich przygotowane.
Niestety infrastruktura na terenie przygranicznym równa się zeru. Dwa zasr……ToiToie…..no to jest masakra. Ludzie chodza na rozległe pole gdzie były porozkładane wielkie bele siana .
Ci ludzie przechodzą przez granice pokonując kilkanaście, czasami kilkadziesiąt kilometrów piechotą i nie zastają tam nic. Nie ma gdzie zmienic dziecku pampersa, umyć rece, skorzystać z toalety. Nie ma gdzie usiąść, zjeść cos ciepłego. Oczywiście stoją wolontariusze z termosami z kawa czy herbata, kanapkami, słodyczami.. Na ziemi leżą produkty spozywcze i góraaaa szmat , na która składaja sie ubrania, koce itd. Zupełnie nie potrzebnie. Koce sie przydaja , czasami ktos weźmie kurtkę, tylko, ze problem jest taki, ze oni nie moge zabierac tego duzo, choc zapewne by się to przydało potem, ale mają ograniczone miejsce w samochodzie, autokarze. Takie rzeczy jak ubrania, kołdry, pościel powinna być przeznaczana do miejsc gdzie oni już docierają mieszkac.
Duże wzięcie maja wszelkie materiały higieniczne, ktorych było bardzo duzo: pampersy, podpaski, papier toaletowy, chusteczki, ręczniki papierowe.
Bardzo potrzebne moim zdaniem sa syropy na kaszel, tabletki przeciw bólowe, przeciw zapalne , woda utleniona, kosmetyki. Takich rzeczy tam nie widziałam, a dzieci często są przeziębione po takiej ekstremalnej podróży. Mleko modyfikowane,
Powinny w takim miejscu być rozstawione wielkie namioty, z dmuchawami, ławkami i stołami gdzie ludzie zmarznięci wielogodzinną wędrówka mogliby usiąść i zjeść przygotowany ciepły posiłek. Umyć rece, przewinąc dziecko.
Drugiego dnia mojego pobytu Gmina Dołhobyczów postawiłą dwa niewielkie namioty z ławkami i stołami, w ktorych serwowali pyszną, gorąca ogórkową zupę ❤ Wiem, bo jadłam;) Niestety nie tylko brak toalet jest uciązliwy, tam po prostu nie ma NIC. Nie mozna nic kupic do zjedzenia, napić się kawy, skorzystać z toalety 🙁 więc dozywiałam się z uchodźcami 🙂
Podróż była bardzo męcząca, Koteły na szczęście dotarły. Przyjadą jeszcze, ale nie znam daty. Jutro, pojutrze wezme je do lekarza na sprawdzenie ich kondycji po tej strasznej i traumatycznej podrózy. Na razie sa w Kotęłkach i odpoczywają.
Bardzo dziękuję Wszystkim za wsparcie mojej „wyprawy” bo bez Was to wszystko nie miałoby sensu ❤ i bardzo prosimy o pamięć przy przekazywaniu 1% co pozwoli nam działac nadal i nie zwalniać ❤
Stowarzyszenie Kotełkowa Drużyna
Nr konta :35 1600 1462 1839 0311 0000 0001
tytuł: Darowizna na cele statutowe/Koteły z Ukrainy
Paypal: info@kotelkowadruzyna.pl
SWIFT: PPABPLPK
IBAN to PL 35 1600 1462 1839 0311 0000 0001
OPP 1% KRS 0000666135
************************************
26.02.2022 r- Za chwile wyjeżdżam na granice do Dołhobycza Uhrynowa, gdze maja przyjechac 3 koty z Ukrainy. Nie wiem kiedy dojadą. Wyjechali prawie dobę temu, ale wciąż są na terenie Ukrainy. Dzieli mnie do granicy jakies 6 godzin, wiec wyjeżdżam i zobaczymy jak dlugo będę na nich czekać.
Gdyby ktos chciał dołozyc sie do paliwa, czy leczenie ukraińskich kotów to będzie nam bardzo miło 🙂
Trzymajcie za mnie kciuki żebym nie pobłądziła i szczęsliwie dojechała 😉 (nie cierpie jeździc w nocy brrr)
Stowarzyszenie Kotełkowa Drużyna
Nr konta :35 1600 1462 1839 0311 0000 0001
tytuł: Darowizna na cele statutowe/kotełki ukraińskie
Paypal: info@kotelkowadruzyna.pl
SWIFT: PPABPLPK
IBAN to PL 35 1600 1462 1839 0311 0000 0001
OPP 1% KRS 0000666135
*************************************
24.02.2022 r- Kochani, wszyscy widzimy co dzieje się na Ukrainie, to jest straszne, okropne i nie do przyjęcia, ze XXI wieku jeden psychopata „bawi” się życiem ludzi i zwierząt 🙁 Jakieś 3 lata temu pomagaliśmy kotom z Ukrainy bo nawet w czasie względnego pokoju na Ukrainie ich życie było cięzkie i często nie do zniesienia. Do Kotełków trafiło wtedy kilka kotów. Były to koty takie, których nikt nie chciał z dysfunkcjami, albo z pozytywnym testem fiv/felv. Pomagała nam i koordynowała te adopcje cudowna, dobra Oksana ❤ Teraz w obliczu toczącej sie wojny rozpętanej przez psychopate , z rozbuchanym ego cierpią ludzie i zwierzęta. Postanowiłam przyjąc do nas kilka kotów z Ukrainy. Utworzyło sie wiele grup, gdzie ludzie oferuja swoja pomoc. Ja skontaktowałam się z osobą z Ukrainy, która wczesniej tez koordynowała transport kotów do Polski. Wiem, że nie stac nas na nastepne koty, ale moze łańcuch ludzkiej życzliwości pomoże pomagać. ludziom z Ukrainy , którzy w obliczu tego co się wydarzyło i dzieje myslą też o zwierzętach.Poznałam wczoraj cudowna Dziewczynę, kóra jest lekarzem weterynarii i wolontariuszką to Павліна (Pavlina) ❤ Obecnie ma pod opieką 62 koty, 3 psy i wczoraj wolontariusze przywieźli z Kijowa 20 kotów ponieważ ich dom był ostrzeliwany ;( udało się uratować koty……….Pavlina spała wczoraj na korytarzu na podłodze, miała pozaklejane okna , żeby nie prześwitywało światło. To miejsce gdzie ma taki dom tymczasowy , ale tez może tam leczyc zwierzeta. Jest problem z opuszczeniem miasta, mają godziny policyjne, sa ogromne kolejki do granicy, sa zablokowane wszystkie drogi……Mimo wszystko udało się jej załatwic transport dla na razie tylko trzech kotów 🙁 prosiłam, zeby wybrała te które najbardziej potrzebuja pomocy. Koty zabierze pacjentka Pavliny , która jedzie do Austrii, granice będzie przekraczać w Dołgobyczów-Uhrynów . Nie wiem czy będe musiała jechac do granicy, czy gdzieś uda się w innym miejscu przejąc koty. Nie mogła wziąć więcej bo ma tez swoje zwierzęta. Nie wiadomo kiedy przekroczy granice bo kolejki sa ogromne. Będę z nią w kontakcie gdy juz będzie mogła określic jak długo czasu spędzi na granicy. Pavlina będzie szukac jeszcze innego transportu, obiecałam,z e wezme jeszcze jakies koty. Bardzo się boi bo bombardują miasta 🙁 Ona jednak postanowiła, ze będzie bronić zwierząt i szukac dla nich drogi ucieczki z Ukrainy. Mozliwe, ze w związku z tą sytuacją będę potrzebowałą pomocy i wtedy zwrócę się do Państwa. Jestem przybita ta straszną sytuacją i chciałabym mocno przytulić Pavline, Oksane i inne bohaterki, ktore drżą o swoje życie, ale tez o życie zwierząt……..